Emocje, relacje i życie uwiecznione w twórczości Anny Szpakowskiej-Kujawskiej
Twórczość Anny Szpakowskiej-Kujawskiej to opowieść o ludziach i jednostkach: ich relacjach, emocjach i codzienności obserwowanej przez wnikliwe oko twórczyni, która początkowo wcale nie chciała nazywać siebie artystką. Głęboki wgląd w siebie oraz wrażliwość wobec bliskich i zupełnie przypadkowych osób – spotkanych w drodze na uczelnię, do sklepu czy podczas podróży – znajdują wyjątkowy wyraz w jej obrazach, pracach na papierze, ceramice i formach przestrzennych, wyróżniając się na tle współczesnych trendów w sztuce.
"Nie lubiłam, gdy nazywano mnie artystką. Słowo artystka niosło ze sobą zobowiązania, a ja chciałam być wolna. W swoim codziennym życiu określałam się jako matka, żona, robiłam tzw. chałtury. Koledzy narzekali na brak pieniędzy, ale gardzili pracami, złym cennikiem, byli wszystkim zdegustowani, siedzieli na kawie w empiku, potem w Klubie Związków Twórczych, wracali do domów, mogli tylko malować. Należałam do Grupy Wrocławskiej, zostałam do niej zaproszona przez Gepperta i Mazurkiewicza. Grupa spotykała się przy kawie. Ja w tym czasie, jak jeden z moich kolegów, sąsiad powiedział – jedną ręką obierałam ziemniaki, drugą kreśliłam jakiś projekt, trzecią prałam, malowałam, rysowałam".
Anna Szpakowska-Kujawska.
Szpakowska-Kujawska od czternastego roku życia związana jest z Wrocławiem. Ukończyła tamtejsze Liceum Sztuk Plastycznych, a następnie rozpoczęła studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, gdzie kształciła się pod kierunkiem prof. Marii Dawskiej i prof. Eugeniusza Gepperta, należąc do jednego z pierwszych powojennych roczników. W 1952 wyszła za mąż za architekta Macieja Kujawskiego, wkrótce potem przynosząc na świat dwóch synów – Wojciecha i Łukasza. W 1956, obroniła dyplom z wyróżnieniem, a od 1961 była aktywną członkinią Grupy Wrocławskiej.
Rodzina Szpakowskich przeniosła się na Ziemie Zachodnie z Otwocka w 1945, aby ukryć przed NKWD i UB brata artystki, Wojciecha. Ojciec Anny, Wacław Szpakowski, był jednym z pionierów abstrakcji geometrycznej w Polsce. Architekt, fotograf i rysownik, który wychował się na Łotwie, swoje dzieła nazywał "rysunkami pomysłów liniowych" lub "liniami rytmicznymi". Ta rytmiczność, która, jak pokazał czas, okazała się swoistym spoiwem w relacji ojca z córką, została przez artystkę wyrażona na jej własny sposób w dojrzałej twórczości.
Gdy w drugiej połowie lat 50. Szpakowska-Kujawska rozpoczynała swoją artystyczną drogę, na wystawach dominowały abstrakcja geometryczna i informel. Scjentystyczne i nieprzedstawiające eksperymenty formalne pozwalały artystom z jednej strony nawiązywać do sztuki rozwijanej na Zachodzie, z drugiej zaś unikać narzucanej odgórnie doktryny socrealistycznej i uciec od atmosfery reżimu otaczającego ich świata. W realiach PRL, którego polityka kulturalna miała krzepić ducha robotników, towarzyszy i obywateli poprzez kreowanie wyidealizowanej wizji wspólnej pracy i społecznego postępu, figuratywne obrazy odnoszące się do relacji międzyludzkich, emocji, życia prywatnego, kobiecości i kondycji jednostki, utrzymane w oszczędnej palecie barw, były zjawiskiem jednostkowym, odważnym i oryginalnym.
W pracowni Szpakowskiej-Kujawskiej powstają wówczas cykle "Aleksandryjczycy", "Dionizje" (1962–1963) oraz rozpoczęty w 1963 cykl "Ballady rodzinne", o których na łamach "Współczesności" pisze wówczas Jerzy Stajuda. W tekście zatytułowanym "Wrocław" wymienia dwoje artystów, których pracownie odwiedził podczas kilkudniowej wizyty w mieście. Są to Józef Hałas i Anna Szpakowska-Kujawska. O twórczości malarki napisał: "jest specjalistką od głębokich laserunków i wielofiguralnych kompozycji" (Jerzy Stajuda, O obrazach i innych takich, red. Jolanta Gola, Warszawa 2001, s. 201). Prace z wymienionych cykli porównuje do antycznych fresków i podkreśla ich osobliwość i literackość. Dzieła te są owocem odbywanych wówczas przez artystkę podróży do Azji Centralnej, Grecji i Egiptu.
"Najpierw życie, potem sztuka, najpierw uczucia i sens, potem forma i problematyka artystyczna – ta postawa, świadomie i z uporem stosowana, od razu, radykalnie, odróżni wkrótce malarstwo Anny Szpakowskiej-Kujawskiej od prac kolegów i koleżanek ze Szkoły Wrocławskiej. Nie wartości czysto wizualne, ale ludzie, wydarzenia, przeżycia są tematem jej obrazów, rysunków, a potem także form ceramicznych i kolaży. Ich narracyjność, to świadomie wybrana i mocno ugruntowana cecha, która stale jest przez autorkę podkreślana tytułami zawierającymi takie słowa jak ‘opowieść' czy ‘ballada'".
- Elżbieta Łubowicz, Jest się. Opowieść o życiu i twórczości Anny Szpakowskiej-Kujawskiej, Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, 2005
W latach 1967–1971 powstaje cykl "Atomy", będący kontynuacją koncepcji widocznej w pracach z cyklu "Czas zatrzymany" i wcześniejszych "Ballad rodzinnych". To zmultiplikowane postaci ujęte z różnych perspektyw, poukładane na płótnie w zbiorowe formy – geometryczne skupiska ludzi. Jest to cykl wielkoformatowych prac, dzięki któremu artystka na stałe wpisała się w historię polskiej sztuki powojennej. Po raz pierwszy pokazany szerokiej publiczności w 1968, na indywidualnej wystawie zorganizowanej w galerii "Pod Moną Lisą" na zaproszenie Jerzego Ludwińskiego, zbiegł się z wydarzeniami marca 1968. Krytyk opisywał malarstwo Szpakowskiej-Kujawskiej w kategoriach ‘nowej figuracji' – jako malarstwo zarazem tradycyjne i nowe, a na pewno osobne.
Z cyklem związana jest anegdota dotycząca wystawy organizowanej w 1969 w warszawskiej Zachęcie, podczas której miały zostać pokazane prace z serii. Na kilka dni przed otwarciem wystawy artystka dostała z instytucji telegram wzywający do niezwłocznego przyjazdu. Przekonana, że chodzi o ostatnie retusze prac, została poproszona o zabranie dzieł. Jak zauważa Małgorzata Devosges-Cuber: "Można przypuszczać, że przygnębiające w swoim wyrazie obrazy nie mieściły się w kanonie oczekiwanej przez władze nowoczesności, która miała sytuować się w okolicach ‘eleganckiej abstrakcji'". W eseju "‘Razem z cieniami ryb płynęłam'. Praktyka artystyczna Anny Szpakowskiej-Kujawskiej" pisze dalej: "Konsekwentnie malowane ‘Atomy' nie mogły być łatwe w odbiorze, bo chociaż jako wysokiej próby malarstwo olejne na płótnie spełniały w dużym stopniu kryteria klasycznie rozumianej sztuki wysokiej, to ich ładunek aestetyczny, niemający właściwie analogii w polskiej sztuce tego czasu, był trudny do przyjęcia" (Małgorzata Devosges-Cuber, [w:] katalog wystawy Anna Szpakowska-Kujawska. Wieloświat, Wrocław 2025, s. 199).
W 1977 Szpakowska-Kujawska wyjechała do Ilorin w Nigerii, gdzie dołączyła do męża zatrudnionego na miejscu na stanowisku architekta. Pobyt, zaplanowany początkowo na dwa lata, przedłużył się jednak do niemal siedmiu lat. Kobieta od początku ich związku marzyła o podróży do Afryki, lecz szansę na spełnienie tego marzenia dał dopiero kontrakt, który otrzymał jej mąż.
Po paru latach pobytu Szpakowska-Kujawska zaczęła uczyć malarstwa i rysunku w Kwara College of Education. W jej twórczości pojawiają się wówczas motywy surrealistyczne oraz nowe sposoby obrazowania i wyrażania siebie. Wynikały one z jednej strony z poczucia obcości i braku przynależności w kraju o innych kodach kulturowych, klimacie oraz języku, z drugiej zaś – z uświadomienia sobie, że codzienność w Afryce wcale nie jest jak marzenie i, jak w każdym innym miejscu, wkradają się do niej monotonia oraz niedogodności spowodowane w tym wypadku nieporównywalnymi z polskim klimatem upałami, zmianami pór z suchych na długotrwałe ulewy oraz ogólną infrastrukturą miejsca.
Mimo to, Szpakowska-Kujawska intensywnie eksploruje mit odległych ziem i jej przyrodę. Tworzy liczne szkice roślinności, portrety i wielkoformatowe płótna wypełnione fantastycznymi figurami. Ze względu na okrojoną dostępność narzędzi malarskich, jej głównym medium staje się papier. Szybko dołączają do niego także odnalezione na miejscu kalabasze, czyli tykwy, na których artystka malowała charakterystyczne dla siebie postaci, zapoczątkowane w cyklu "Atomy". Poznając Nigerię i pustynię, Szpakowska-Kujawska intensywnie przyglądała się własnym wewnętrznym przemianom, które znacząco wpłynęły na to, jak pojmowała świat.
W 1984 artystka wróciła do Polski i na powrót, a raczej – chciałoby się powiedzieć – na nowo zaczęła się adaptować do realiów ojczyzny i miasta Wrocławia. W kolejnych latach powstają cykle "Zmęczeni" i "Pisaniny". "Zmęczeni" to odpowiedź na widok napotykanych codziennie ludzi stawiających czoła peerelowskiej codzienności: tytułowych zmęczonych pracowników i osób czekających na autobus, których życie powoli przemijało w szarości. "Pisaniny" stanowią natomiast rozwinięcie nowego obszaru twórczości malarki – pracy nad książką poświęconą pobytowi w Afryce. Litery, układające się na kartach w opowieść, zaczynają przenikać do jej praktyki plastycznej, pojawiając się na płótnach i w formach przestrzennych.
Początek XXI wieku przyniósł cykl "Opowieści" (2007–2013), który ponownie podejmuje temat relacji z bliskimi oraz wydarzeń szczególnie ważnych w życiu Szpakowskiej-Kujawskiej. Artystka powraca w nim do narodzin swoich synów oraz śmierci rodziców i męża, patrząc na te doświadczenia z perspektywy czasu. Emocje nie determinują już sposobu ich przeżywania, lecz ustępują miejsca refleksji, pozwalającej raz jeszcze przyjrzeć się sobie i własnemu życiu. To także czas powstawania obrazów z cyklu "Droga do środka" (2008–2016), tworzonych w domu w Lasówce, w którym artystka znalazła wewnętrzny rytm oraz upragnione połączenie z naturą.
W tym czasie powstają również dwa cykle, które z łatwością można usytuować na przeciwnych biegunach jednej osi: z jednej strony "Niepokoje", odnoszące się do sytuacji polityczno-społecznej, z drugiej zaś "Świat jest piękny" – seria płócien, na których postaci Szpakowskiej-Kujawskiej tracą swoją monumentalną i zastygłą formę na rzecz energicznych, lekkich figur wirujących w bogatej palecie barw, przypominającej tonacje obrazów afrykańskich.
Do najnowszych serii z ostatnich lat, należą "Obrazy ekologiczne" (2022–2023), na które składają się portrety i kompozycje ułożone z różnobarwnych liści i źdźbeł, oraz cykl "Kamienie w kieszeni" – rzeźby stworzone ze zbieranych podczas spacerów kamieni. O charakterystyce ostatnich lat twórczości artystki, w eseju fantazjującym o możliwym spotkaniu Anny Szpakowskiej-Kujawskiej z Donną Haraway, Zofia Reznik napisała:
"Linie nabierają organicznej miękkości, wibrują różnorodnymi energiami i barwą, są raczej biologicznym fraktalem niż abstrakcyjną wariacją pięciolinii z papieru nutowego. Bez względu na to, czy są to ceramiczne obiekty przestrzenne, ‘Pisaniny' (1996-2006), ‘Znikania' (2014-2016), ‘Drogi do środka' (2008-2016) czy prace z cyklu ‘Świat jest piękny' (2014-2016), jej linie i rytmy emanują pełnią zanurzonej w przyrodzie i jej skokach witalności.".
(Zofia Reznik, Sensualne listoty z Lasówki i making kin ze ‘Skrzydlakami'. Witalna ekologia Anny Szpakowskiej-Kujawskiej, [w:] katalog wystawy Anna Szpakowska-Kujawska. Wieloświat, Wrocław 2025, s. 278).